Dla pacjentów
GRA KOMPUTEROWA – NIEBEZPIECZEŃSTWO DLA DZIECKA

dr n. społ. Ewa Łodygowska – psycholog; dr n. hum. Magdalena Chęć - psycholog

 

   U wielu rodziców budzi wątpliwości kwestia korzystania przez ich dzieci z komputera. A właściwie – nie korzystania: grania, surfowania po Internecie, siedzenia przed komputerem. Rodzice mają dylemat – z jednej strony w ich przekonaniu komputer nadmiernie absorbuje dziecko, z drugiej – pojawiają się myśli, że „takie czasy” i „wszystkie U wielu rodziców budzi wątpliwości kwestia
korzystania przez ich dzieci z komputera.
A właściwie – nie korzystania: grania, surfowania po Internecie, siedzenia przed komputerem. Rodzice mają dylemat – z jednej strony w ich przekonaniu komputer nadmiernie absorbuje dziecko, z drugiej – pojawiają się myśli, że „takie czasy” i „wszystkie dzieci to robią”.

   Tymczasem sposób korzystania przez dziecko z komputera nie jest obojętny dla jego rozwoju. Komputer może być narzędziem motywacji, rozrywki i kształtowania u dziecka prawidłowych zachowań, może jednak prowadzić do degradacji poznawczej, osłabienia aktywności ruchowej, izolacji społecznej i uzależnienia.

   Dziecko czuje potrzebę grania w gry komputerowe, bo „wszyscy rówieśnicy to robią”. Pozbawione dostępu do gry, traci temat do rozmowy z kolegami, czasem może doświadczać wyobcowania i inności. Granie na komputerze (ale również konsoli, telefonie) jest dla niego atrakcyjną formą spędzania czasu, bo w grach zdarzenia i sytuacje zmieniają się szybko (dzięki temu rozrywka jest ekscytująca), wiele spraw można zacząć raz jeszcze, co pozbawia goryczy porażki, często zdobywa się nagrody („levele”, poziomy, tytuły), sprawiające, że dziecko doświadcza poczucia sukcesu. Zdarza się, że z powodu owych awansów w grze komputerowej zyskuje również uznanie kolegów z klasy, co stanowi dodatkowe wzmocnienie. Z drugiej strony rodzic, obserwujący rozemocjonowaną, przyklejoną do klawiatury latorośl, często ma wrażenie, że jego dziecku jakaś część życia umyka. Może warto więc zastanowić się nad zasadami grania w gry komputerowe…
Kiedy granie w gry komputerowe jest dla dziecka niebezpieczne?
Przede wszystkim wtedy, gdy:

1. … gra zawiera elementy niepożądane. 
   Zaliczyć do nich można treści o charakterze seksualnym, rasistowskim, przemocowym, propagującym agresję, ale również promującym zachowania (np. takie, jakie ma zrealizować uczestnik gry) polegające na wirtualnym oszukiwaniu, krzywdzeniu, zabijaniu. 
   Wprawdzie badania na temat związku między poziomem agresywności gry a agresją dzieci nie dają jednoznacznych rezultatów (wskazując na występowanie zależności, jednakże determinowanej w dużej mierze czynnikami dodatkowymi – m.in. wiekiem dziecka, jego płcią, uwarunkowaniami w rodzinie), to warto mieć na uwadze, że podejmowanie przez dziecko – nawet w świecie wirtualnym – niepożądanych zachowań, oswaja je z nimi, odwrażliwia emocjonalnie, ćwiczy w postrzeganiu innych osób w kategoriach instrumentalnych.
   Nie jest przesądzone, czy dziecko, które gra w rozjeżdżanie ludzi samochodem (a taka gra istnieje i jest popularna), faktycznie zrobi jakąś krzywdę innemu człowiekowi, niemniej jednak warto się zastanowić – czy naprawdę rozrywka oparta na takich treściach jest mojemu synowi/córce potrzebna?
Czy wnosi coś do jego rozwoju intelektualnego?
Sprawia, że lepiej rozumie innych? Uczy rozładowania emocji w sposób właściwy i bezpieczny?

2. … granie przestaje być przywilejem.
   Jeśli granie na komputerze w środowisku dziecka jest nagrodą, dziecko ma świadomość, że musi się postarać (wykonać określone zadanie, wykazać odpowiednią postawę), aby mieć dostęp do tego przywileju. Nie może więc egzekwować grania krzykami, złością, wymuszaniem, gdyż samo (zazwyczaj) rozumie, że nagrody za tego typu zachowania nie otrzyma. Jeśli natomiast tego w danej chwili nie pojmuje – rodzic zawsze może odwołać się do zasady, że tylko pożądane zachowania skutkują nagrodami i tym samym zmobilizować dziecko do powstrzymania negatywnych reakcji.
   Natomiast inaczej sytuacja wygląda, jeżeli w rodzinie przyjęło się, że granie w gry komputerowe jest niepodważalnym prawem dziecka – czynnością nie podlegającą dyskusji, ani zgodzie rodziców (tak jak to ma miejsce np. w sytuacji korzystania z toalety). W takim przypadku dziecko ma przeświadczenie, że to ono samo może decydować o podejmowaniu grania, czasie poświęcanym na gry komputerowe, jak również domagać się od rodziców bezwzględnego do nich dostępu. Wtedy czuje się nieskrępowane w wymuszaniu grania, stąd też jego reakcje bywają gwałtowne, roszczeniowe, czy nawet agresywne. Dziecko nie ma poczucia, że najpierw powinno odrobić lekcje, czy wyjść na spacer z psem, gdyż nie widzi zależności między określonym zachowaniem a grą – nie pełniąc funkcji nagrody stanowi należną oczywistość (o którą nie
trzeba się starać, czy na nią pracować).

3. …dziecko nie ma ograniczeń w graniu w gry komputerowe.
   To nie dziecko jest odpowiedzialne za organizowanie rytmu dnia, ale rodzice. W domu rodzice decydują o porze wstawania, kładzenia się spać, powrotu do domu, podobnie jak w szkole – inni dorośli odpowiedzialni są za układanie planu zajęć. 
    Jeśli ktoś ma wątpliwości w kwestii roli dorosłych w ograniczaniu dziecku dostępu do gier komputerowych,to wyobraźmy sobie, co by się stało, gdyby pozwolić dzieciom swobodnie, zgodnie ze swoimi potrzebami i chęciami, decydować o organizacji zajęć w szkole? Pewnie niektóre z nich miałaby same w-fy, inne – tylko plastyki, a jeszcze inne – wyrzuciłyby lekcje z planu dnia i miały jedną, wielka przerwę.
   Podobnie jest w przypadku dostępu do komputera i konsoli w domu. Jeżeli rodzice oddadzą dziecku prawo do grania w takim wymiarze, w jakim sobie życzy, to zareaguje ono zgodnie ze swoją dojrzałością i potrzebami. Istnieje więc ryzyko, że będzie się angażować przez wiele godzin w szczególnie atrakcyjną grę, rezygnując z innych, mniej ekscytujących czynności i obowiązków.

4. … granie w gry komputerowe ogranicza inne aktywności dziecka.
   Z poprzedniego punktu wynika kolejna kwestia: dziecko, które może spędzać dowolną ilość czasu na graniu w gry komputerowe, szybko się zorientuje, że świat realny nie jest aż tak ciekawy i ekscytujący.
Na kółkach zainteresowań nie ma takiej ilości bodźców jak w grze komputerowej, zaś na zajęciach sportowych – trzeba się namęczyć, często przełknąć porażkę, sarkastyczną uwagę trenera, ból mięśni. Koledzy w realnym świecie wymagają autentycznych starań, właściwych zachowań i umiejętności społecznych, jak również reagują prawdziwymi emocjami.
   Toteż funkcjonowanie w realnym świecie jest trudniejsze niż w wirtualnym. Prawdziwy świat wiąże się nie tylko z przeżywaniem sukcesów i radości, ale doświadczaniem niepowodzeń i nieprzyjemnych emocji, co może skłaniać dziecko do ucieczki do świata gier. Konsekwencją tego jest rezygnacja z innych aktywności (wychodzenia na dwór, spotykania się z kolegami, szukania i realizowania zainteresowań). Z kolei zaniedbywanie podstawowych aktywności życiowych (ruchowych, społecznych, poznawczych) prowadzi do ich zahamowania i zaburzeń.

5. … granie w grę komputerową stanowi dla dziecka i rodzica narzędzie rozwiązywania problemów.
   Jak już wynika z poprzedniego wątku – świat komputerowy jest pozornie bezpieczniejszy dla dzieci, gdyż nie ma w nim bolesnych porażek (większość scenariuszy gier można zacząć od nowa), nie traci się twarzy (bo można wejść do gry jako ktoś inny, ze zmienionym nickiem), nie doświadcza się odrzucenia, negatywnych reakcji bliskich i ważnych osób, szybko osiąga się sukces. Wydaje się, że zaangażowanie się dziecka w grę komputerową może być panaceum na jego wszystkie problemy, przeżywane w prawdziwym świecie.
   Również dla rodziców – „przebywanie” dziecka w świecie komputerowym jest pozornie bezpieczniejsze, niż np. jego zabawa na podwórku. W wirtualnej rzeczywistości dziecko nie straci prawdziwego życia w wyniku nieszczęśliwego wypadku, nie złamie nogi, nie nabędzie guza. Nie przeziębi się, nie będzie pogryzione przez psa. Pozornie uniknie również towarzystwa niewłaściwych osób – pedofilii, ekshibicjonistów, czy kolegów z patologicznych rodzin, którzy mogliby nauczyć wulgaryzmów. Zatem – z punktu widzenia rodzica może wydawać się, że zaangażowane w grę komputerową dziecko jest bezpieczne i pod kontrolą.
   Ponadto sytuacja, w której dziecko tkwi przy konsoli, czy komputerze, często stanowi dla rodzica moment wytchnienia – pochłonięta grą latorośl nie oczekuje od zmęczonych rodziców wspólnej aktywności, uwagi, rozmowy. Mogą więc doraźnie „odetchnąć”, uniknąć rozmowy na nieprzyjemne tematy (oceny, odrabianie lekcji), uciec od problemów. Może się zatem wydawać, że granie przez dziecko w gry komputerowe również dla rodzica jest sposobem na poradzenie sobie z potencjalnymi problemami wychowawczymi.
Niestety, dzieje się tak do czasu…
   Do czasu, aż rodzice odkryją, że dziecko gra przez siedem i więcej godzin z rzędu nie załatwiając potrzeb fizjologicznych, nie jedząc, nie pijąc, nie korzystając z toalety, zaś oderwane od gry reaguje nieadekwatnymi emocjami – krzykiem, histerią, czy nawet agresją.
    Do czasu, aż problemy szkolne przytłoczą dziecko i rodzica tak, że konieczne jednak będzie udanie się do szkoły i rozmowa z nauczycielem, a później ustalenie z dzieckiem, co dalej – z tymi jedynkami z matematyki, z tymi bójkami w klasie, z tą nieuważnością.
Do czasu, aż ktoś z otoczenia zwróci uwagę, że dziecko jest pobudzone, nerwowe, ma problem z koncentracją uwagi i kontrolą emocji i może trzeba z nim pójść do psychologa.
Co należy więc zrobić, aby unikać ryzyka negatywnego wpływu gier komputerowych na rozwój dziecka?

Na pewno warto wprowadzić (a przede wszystkim przestrzegać!) kilku zasad:

1. Rodzic powinien wiedzieć dokładnie, w jakie gry gra jego dziecko.
   W przypadku tej zasady – rola rodzica nie może ograniczać się do czytania etykiety (tzw. PEGI) na pudełku. Często sugerowany wiek potencjalnego gracza jest jedynie odzwierciedleniem życzeń twórców/sprzedawców gier, a nie rzeczywistą rekomendacją, wspartą wiedzą psychologiczną o rozwoju dziecka. Również umieszczone na opakowaniu oceny dotyczące przemocy w grze, wątków seksualnych nijak się mają do rzeczywistego stanu rzeczy.
    Warto więc, aby rodzic sam trochę pograł w grę, w którą za chwilę zaangażuje się jego dziecko i sam ją sprawdził. Istotne jest, aby bazując na własnej intuicji rodzicielskiej (a przecież większość rodziców naprawdę chce dla dzieci jak najlepiej) ocenił, czy faktycznie treści gry są właściwe dla jego syna/ córki. W sytuacji wątpliwości, kiedy „wszyscy w tograją”, warto skonsultować treść gier z fachowcem – zazwyczaj wątpliwości rodzicielskie są w tej kwestii przejawem zdrowego instynktu.
   Istotne jest również, aby wytłumaczyć dziecku, dlaczego nie może ono grać w konkretną grę, nawet jeśli robią to jego koledzy. Warto jest w tym wypadku powiedzieć mu, że gra może prowadzić do negatywnych skutków (np. lęków w nocy, albo pogorszenia się ocen) i nawet, jeśli takich konsekwencji nie widać od razu (na ten argument prawdopodobnie powoła się dziecko), to mogą one wystąpić w przyszłości.

2. Granie na komputerze/konsoli jest przywilejem.
W środowisku rodzinnym powinno być jednoznacznie nazwane, że granie w grę komputerową stanowi rodzaj nagrody (podobnie jak wyjście do kina, na lody, do KFC). Do kina nie chodzi się codziennie, więc i granie nie powinno być codziennie. 
Z punktu widzenia psychologa – najkorzystniej jest, jeśli dziecko (w wieku do 15 lat) gra w gry komputerowe jedynie w weekendy. Zaś granie jest nagrodą za określone zachowania (oceny, brak uwag w szkole, realizację obowiązków domowych), które miały miejsce w minionym tygodniu.

3. Granie w grę komputerową ma określone, przestrzegane ramy czasowe. 
    Zadaniem rodzica jest wyznaczenie ram czasowych, dotyczących grania przez dziecko w gry komputerowe, a przede wszystkim ich pilnowanie i przestrzeganie. Jak już wspomniano wcześniej 
– najkorzystniejszym rozwiązaniem jest „granie weekendowe”, jeżeli jednak rodzic ma wolę, aby dziecko w ten sposób spędzało również inne dni tygodnia, ważne jest przestrzeganie kilku reguł: 
• granie w grę powinno odbywać się w wyznaczonych godzinach;
• nie powinno kolidować z zajęciami pozalekcyjnymi, ani „zazębiać” się z odrabianiem lekcji (bo dziecko będzie dążyło do skrócenia nauki na rzecz grania);
• nie powinno mieć miejsca tuż przed zaśnięciem dziecka (bo granie pobudza, utrudniając wyciszenie i zasypianie);
• w żadnym wypadku nie powinno przekraczać jednej godziny dziennie.
To rodzice, a nie dziecko, odpowiadają za czas, jaki spędza ono przy komputerze! innych aktywności dziecka.

4. Granie w grę komputerową nie ogranicza innych aktywności dziecka.
   Zadaniem rodziców jest taka organizacja rytmu życia i dnia dziecka, aby miało ono czas na odrabianie lekcji, jak również – na wypoczynek (ruchowy, psychiczny) i rozwój (emocjonalny, społeczny, poznawczy). Ważne jest, aby między tymi trzema sferami występowała równowaga, gdyż tylko wtedy prawidłowo zaspokajane będą potrzeby dziecka.
Z tego punktu widzenia – granie w grę komputerową nie może kolidować z obowiązkami, czy zastępować relacji z rodzicem (rozmowy, zabawy, wspólnego wykonywania obowiązków), czy z rówieśnikami.

5. Granie w grę komputerową nie stanowi panaceum na problemy dziecka i rodziców.
   Niezależnie od wielu (często pozornych korzyści) wynikających z grania, nie jest ono lekiem na problemy dziecka, czy kłopoty wychowawcze.
Różnego typu trudności, negatywne emocje, momenty zwątpienia i dylematy (zarówno po stronie dziecka, jak i rodziców) są nieodłącznym elementem życia i procesu wychowania dziecka. Ucieczka od nich w świat wirtualny niczego nie rozwiązuje, lecz powoduje, że problemy powracają ze zdwojoną siłą.
   Zdrowa relacja między dzieckiem a rodzicem oznacza umiejętność rozmowy. Dziecko, przyzwyczajone do bliskiego, bezpośredniego kontaktu z rodzicem, nie zamyka się w sobie – chętniej mówi o swoich uczuciach i kłopotach. Zaś rodzic, mając wiedzę o emocjach dziecka i doświadczanych przezeń trudnościach, łatwiej radzi sobie z rolą rodzicielską.
I nie jest to pozorna kontrola rodzicielska, ale PRAWDZIWE bycie w życiu dziecka.

Menu
371